Polewanie drzew kwasem, żeby uschły, a potem cicha wycinka, takim sposobem z terenu Kamiennego Szańca w ciągu ostatnich trzech lat miały zniknąć setki drzew. Zlecenie miał wydawać dzierżawca obiektu. Do naszej redakcji zgłosił się mieszkaniec Kołobrzegu, który w ukryciu nagrał rozmowę z byłym pracownikiem Kamiennego Szańca.  Kamienny Szaniec, w ciągu trzech ostatnich lat miało stąd zniknąć nawet i 300 drzew. Nagranie pochodzi sprzed trzech tygodni, to fragment rozmowy:

 

- Tu wszystko to był las.
- Co ty gadasz. Ile tych drzew tu było?
- No zobacz ile, nie wiem, 200 może 300.
- Co ty gadasz. Tu, na tym odcinku?
- Na tym odcinku. 
- A on tego nie poszerzył, ciiii... sobie tutaj?
- Poszerzał sobie... (...) 
- Tam stały drzewa, to wszystko było zarośnięte drzewami. Ja to wszystko równałem, tam wynosiłem albo do morza.
(...)
- One wszystkie były kwasem lane. To i to...
- Kwasem były lane te na górze tylko czy które były lane?
- Na górze były tu lane, tych dwóch wielkich nie ma, one wyschły i wyciął w ***, wyciął je wiesz?  
- Ten szaniec nie było widać nic, a teraz jestem w szoku, tyle wypier*** że szok.
 
Przyglądając się zza ogrodzenia zabytkowemu Kamiennemu Szańcowi naszą uwagę zwróciły prześwity w drzewostanie i drzewa świeżo obsypane ziemią. Dowody są w ziemi mówi pan Robert i opowiada o wycinaniu drzew ręczną piłą, zakopywaniu i czekaniu na ich uschnięcie. Ale w glebie mają znajdować się jeszcze bardziej szokujące dowody. Część drzew miała być polewana kwasem.
Pan Robert Gronkiewicz zebrane dowody przedstawi policji i prokuraturze. Z pytaniem o to, co miało się odbywać na terenie Kamiennego Szańca, zwróciliśmy się do dzierżawcy obiektu. - To pomówienie – powiedział w rozmowie telefonicznej Mirosław Mielczarek, i dodał, że nigdy nie wycinał nielegalnie drzew z Kamiennego Szańca, a byłego pracownika, którego zwolnił nazwał kryminalistą. 
Do sprawy powrócimy.

 

 

Udostępnij

Submit to FacebookSubmit to Google PlusSubmit to TwitterSubmit to LinkedIn