W Niemczech przed wojną jak i w jej trakcie powstawały ogromne zapasy gazów bojowych. Gdy wybuchła II wojna światowa Blitzkrieg uniemożliwił ich zastosowanie, dlatego tego typu amunicja była tylko magazynowana.

 

W ZSRR podczas ostatniej wojny wyprodukowano około 115 tysięcy ton gazów bojowych – tu przodował iperyt i gazy duszące.

Po II wojnie światowej 300.000 Ton broni chemicznej zebrano w rejonie Wolgastu. Alianci nie bardzo wiedzieli, co z tym zrobić. Istniała obawa, że po zakończeniu wojny Niemcy będą chcieli jej użyć. Dlatego część zakopano w starych sztolniach, ale najwięcej zatopiono w mórz Bałtyckiego i Północnego. Na Bałtyku ustanowiono oficjalne poligony topienia. Te znajdują się w pobliżu wyspy Bornholm, w basenie, w pobliżu Gotlandia, Małego Bełtu w Danii, w cieśnine Skagerraku. W większości amunicja i gazy bojowe zostały wyrzucony za burtę, zarówno luzem (bomby, pociski) lub w pojemnikach. Nieodosobnione było topienie całych statków z amunicją.

Na mapie kolorem czerwonym zaznaczyłem wysypiska nieoczyszczone, białym - oczyszczone. Linia przerywana granatowa to udokumentowane trasy przewozów bojowych środków trujących, przerywana żółta to trasy przypuszczalne.

Mały Bełt: Podejście od strony południowej Małego Bełtu. Tu topiono w całości niemieckie statki załadowane pociskami z gazami paraliżującymi i innymi rodzajami amunicji chemicznej na głębokości około 30 metrów. Ponieważ w tym miejscu dno morskie pokryte jest błotem do 8-10 metrów, wraki i amunicja jest zanurzona w tych osadach.

Bornholm: Na miejsce zatopienia wybrano na wschód od wyspy o promieniu okręgu 3 mil morskich, choć amunicja rozrzucona jest na znacznie większym obszarze. W rejonie tym spoczywa około 35.000 ton chemicznej amunicji, na głębokości od 70 - 105 m. Także tu warstwa błota sięga 6 metrów. Z tych 35 tysięcy ton amunicji 13.000 ton to toksyczne środki typu: Iperyt, chloroacetofenon, adamsyt -pakowane w pojemnikach lub skrzyniach.

Gotland: W południowo wschodniej części morza od wyspy –minimum 2.000 t., z czego połowa to bojowe środki chemiczne zatopione w wodach gdzie głębokości sięga 80 - 100 m. Większość z nich wyrzucono luzem za burtę. To wysypisko jest rozległe, a jego granice nie do końca ustalone, powód – topiona amunicja luzem, została rozniesiona prądami, a resztę dopełniły rosyjskie statki rybackie, łowiące włokami dennymi.

Cieśnina Skagerraku: Na norweskich wodach, co najmniej 130.000 ton broni chemicznej zostało usunięte, w tym około 40 okrętów i statków z tym świństwem. Ponadto, przy wybrzeżu Szwecji blisko Maseskar (jest to skalista wyspa znajduje się w Skagerraku na zachodnim wybrzeżu Szwecji), co najmniej 9 statków i około 20.000 ton amunicji chemicznej zostało zatopione w wodach o głębokości około 200 metrów.

Nieoficjalne wysypiska

Najnowsze informacje z archiwów NRD pokazują, rejon na zachód od wyspy Bornholm. Podczas zimnej wojny, amunicje zostały usunięte w Głębi Gdańskiej, poza polskim wybrzeżem. Dużą część amunicji wrzucono za burtę podczas transportu i przypuszczalnie trzy miejsca rozlokowane są wzdłuż naszego wybrzeża. To też ilustruje załączona mapa. Aktualnie wszelkie informacje na ten temat zbiera szwedzka grupa o nazwie „Chelsea”. Jest to spis danych na temat składowisk, informacji z różnych źródeł dotyczących lokalizacji zatopionej amunicji, charakterystyka środowiska wysypisk, charakterystyka zatopionej amunicji. Dążą do tego, aby w najbliższym czasie wszystkie te informacje zapisać w formie GIS mapy.

Powstały już pierwsze technologie pozwalające pozbyć się tego świństwa z morza. Użycie ich pozwoli na wyeliminowanie zagrożenia dla człowieka, jak i dla środowiska naturalnego. Są to komory do wykonania detonacji, które zapoczątkowali Niemcy i Japończycy. Do tej pory Niemcy przy wybuchach podwodnych stosowali parawany, ale nie dawało to zbyt pozytywnych efektów. Z racji ogromnym kosztów nikt w Polsce nawet o tym nie myśli, by samemu przystąpić do utylizacji. Tu powinno zaangażować się NATO.

Konwencja Paryska, z 1993r., częściowo regulująca to zagadnienie mówi tylko o broni chemicznej na lądzie oraz broni chemicznej zatopionej po 1985 r. Żadnych innych uregulowań nie ma. Jak długo jeszcze potrwa taki bezwład? Tego na razie nikt nie wie. Czy musimy czekać do czasu, kiedy zdarzy się ogromnych rozmiarów tragedia?

Jeśli na Bałtyku natrafimy na tego typu zatopienia, będzie to: Iperyt, luizyt, tabun, olej arsenowy, fosgen, Clark, adamsyt, chloroacetofenon i ich odmiany. Każdy z nich działa inaczej na organizm człowieka i otoczenie. Każdy z nich podlega w inny sposób degradacji, zależnej od – temperatury, zasolenia, ciśnienia, pH, przemieszczania się prądów morskich, substancji rozpuszczonej w wodzie. Im dłużej będziemy zwlekali z wydobyciem tych środków chemicznych z dna morza, tym bardziej będzie wzrastało zagrożenie przy ich wydobyciu.

Gdybyśmy nie oczyścili dna Bałtyku, jak długo zalegałyby gazy bojowe ulegając samolikwidacji? Ten czas zależy od wielu czynników takich jak: warunki pogodowe – tu w grę wchodzi temperatura, skład chemikaliów, prądy. Skład gazu – ciśnienie parowania, temperatura wrzenia, lotność. Własności chemiczne gazów – reakcja z otoczeniem, trwałość trucizny. 

Iperyt. Jeden z najgroźniejszych gazów to IPERYT, tego mamy parę rodzajów, w tym najlepiej znany i rozpowszechniony jest iperyt siarkowy. Cięższy od wody, po opuszczeniu przerdzewiałych pojemników, zalega na dnie w kształcie grudek, placków. Jest słabo rozpuszczalny w wodzie i innych substancjach, stąd słaba skuteczność roztworów środków odkażających z wyjątkiem substancji organicznych. W wypadku iperytu to roztwory substancji chlorujących, które z kolei są groźne dla człowieka i otoczenia. Jedyna ochrona przed iperytem to specjalne kombinezony i maski przeciwgazowe. Iperyt powoduje na skórze pęcherze, ciężko gojące się rany, poraża drogi oddechowe. Ciekły iperyt powoduje utratę wzroku. Związek w stanie czystym jest bezbarwną, oleistą cieczą o słabym zapachu, techniczny ma barwę ciemnobrunatną i zapach musztardy lub czosnku. Łatwo i głęboko wsiąka w materiały porowate, w tym w ludzką skórę, co sprawia duże trudności przy odkażaniu. 

Już od dawna na Bałtyku dzieje się coś strasznego. Rybacy wyławiają z Bałtyku coraz więcej zmasakrowanych ryb. Wiele wskazuje na to, że obrażenia powstają w wyniku kontaktu zwierząt z jakąś toksyczną, żrącą substancją. Coraz więcej w sieci rybaków trafia poranionych fląder i dorszy, i nie jest to wynik jakiegoś drapieżnika, a wynik spotkania się z żrącą substancją, która wywołała silne poparzenia. Potwierdzeniem tego są zaplątane w sieci całe beczki z bronią chemiczną. Bywają też inne przypadki - na plaży w Słowińskim Parku Narodowym znaleziono substancję, która pod wpływem ingerencji - za dotknięciem patyka, ulegała zapłonowi.

Pierwsze informacje o zagrożeniu środkami toksycznymi na polskim wybrzeżu mamy odnotowane w roku 1950. W lipcu 1955 roku do bardzo poważnych poparzeń doszło na plaży w Darłowie. Wtedy to morze wyrzuciło na brzeg beczkę z iperytem. Dzieci, które przyjechały na kolonie, toczyły beczkę po plaży, nie zważając uwagi na wylewająca się z niej ciecz. Na efekty nie trzeba było długo czekać – już po trzydziestu minutach rozległ się płacz i stwierdzono pierwsze objawy poparzeń. Przeszło sto dzieci uległo poparzeniom, z czego jedna czwarta bardzo poważnie. Plażę posypano trzema tonami wapna i zamknięto na 3 miesiące. Razem mieliśmy około 30 udokumentowanych wydarzeń spotkania człowieka z BŚT. 

Na tego typu zagrożenie najbardziej zagrożone są załogi naszych kutrów rybackich, powód:

- brak informacji o miejscu i rodzaju zagrozenia,

- brak szkoleń na temat lokalizacji i zasad postępowania, w wypadku zetknięcia się z trucizną,

- brak jakichkolwiek procedur na wypadek znalezienia środków trujących.

Jak najszybciej należy wprowadzać procedury postępowania, które powinny być następujące: KONTAKT, Z BŚT – identyfikacja BŚT – pierwsza pomoc – diagnoza lekarska –  diagnoza specjalistyczna i leczenie w szpitalu MW. 

W zagadnieniach „– identyfikacja BŚT – pierwsza pomoc” prowadzić szkolenia z załogami kutrów, obciążyć tym Zarząd Portu Kołobrzeg.

Procedury w wypadku kutra – identyfikacja BST – ocena rozmiarów skażeń, powierzchni –proces odkażania kontrola skuteczności. To powinny przeprowadzać odpowiednio przeszkolone do tego służby. Oby nie było tak jak ostatnio w Kołobrzegu, gdy morze wyrzuciło na plażę wyraźnie oznakowaną świecę dymną, zrobiono wielkie larum, bo na początku nikt nie wiedział, co to jest.

Z racji tej, że najczęściej nasi rybacy spotykają się z IPERYTEM a ten jest najgroźniejszy, każdy rybak powinien wiedzieć: Iperyt jest bezbarwnym oleistym płynem, bezwonnym w czystej postaci. Już mała ilość zanieczyszczeń w nim powoduje, że zmienia kolor na żółtawy. Najczęściej występuje jako iperyt siarkowy –ten jest najbardziej parzący, nazywany jest też gazem musztardowym, bo jego zapach przypomina woń oleju z ziaren musztardy. W trakcie szkoleń nie nalezy zawracać głowy rybakom na temat wzorów chemicznych Bojowych Środków Trujących, a podawać jedynie te wiadomości, które faktycznie będą przydatne.

Toksyczność iperytu siarkowego.

Oleista ciecz i zapach nie wywołuje u nas skojarzeń z trucizną, tym bardziej bardzo groźną trucizną. Jednak rzeczywistości jest odwrotna, – bo nawet nieduża dawka oparów unosząca się nad pojedynczą kroplą jest groźna dla człowieka. Stopień niebezpieczeństwa kontaktu oparów ze skórą człowieka uzależniony jest od wilgotności, temperatury, i czasookresu styku ze skórą. W zależności od tych czynników pierwsze zaczerwienienia przechodzące potem w pęcherze występują po 2-4 godzinach. Pęcherze na początku przypominają te, które tworzą się przy sporym poparzeniu ciała. Czasokres ich wystąpienia to dwudziestu godzinach. Oczy człowieka, po zetknięciu się z iperytem łzawią, następuje zaczerwienienie spojówek. Wdychanie powoduje uszkodzenie płuc i krtani, czego konsekwencją są wymioty i biegunka.

Jacek Neptun

Udostępnij

Submit to FacebookSubmit to Google PlusSubmit to TwitterSubmit to LinkedIn