Wojciech Ryczkowski, mieszkaniec Gościna i instruktor pole dance oraz Zumby w Kołobrzegu, wywalczył złoto podczas międzynarodowych zawodów Pole Theatre w Irlandii oraz Vertical Fit Championship we Wrocławiu.




 
Pole dance zawitał do Kołobrzegu 2,5 roku temu, a niespełna 2 lata temu próg kołobrzeskiej szkoły "iD Pole Dance", przekroczył, mieszkaniec Gościna, Wojciech Ryczkowski. - Od samego początku wykazywał ogromną świadomość ciała, był gibki i miał siłę – mówi Dominika Miłoszewicz, właścicielka iD. Nic dziwnego, z gimnastyką i tańcem Wojciech, związany jest od 8 roku życia. To bardzo szybko pozwoliło stać się instruktorem pole dance. Dziś prowadzi grupę dzieci w wieku 8-10 lat i zajęcia z dorosłymi, a także startuje w zawodach.
Ostatnie dwa wyjazdy na początku czerwca przyniosły mu podwójne złoto. Pierwsze były zawody w Irlandii – Pole Theatre, gdzie oprócz umiejętności akrobatycznych na rurze, ważna jest także opowiedziana przez zawodnika historia. Występy to tak naprawdę 4-minutowe spektakle taneczne. - Ostatnie miesiące nie były dla mnie łatwe, praca, ciężkie treningi, wizyty u fizjoterapeuty, przygotowania do zawodów, stres, ale dziś Wiem, że było warto. Gdy znalazłem się w stolicy Irlandii, Dublinie i już na zawodach, ogarnął mnie ogromny stres, widząc swoich przeciwników ich występy, zastanawiałem się czy do dobrej kategorii trafiłem, bo poziom był wysoki. Po występie byłem zadowolony, ale nie czułem, że stanę na podium. Były to zawody w Irlandii, ale zjechali się zawodnicy z całej Europy. Po ogłoszeniu wyników doznałem szoku, ponieważ wygrałem w swojej kategorii Pole Art Seni Pro i mam złoto – relacjonuje Wojtek.
Kolejnym sukcesem okazał się występ we Wrocławiu podczas prestiżowych międzynarodowych zawodów Vertical Fit Championship. Wojtek w ubiegłym roku na tych samych zawodach nie zdobył wysokiego miejsca, ale otrzymał od sędziów wyróżnienie wiążące się z przepustką na tegoroczne zawody. - Poziom był naprawdę wysoki, w mojej konkurencji było 15-stu zawodników. Gdy przyszła kolej na mnie, dałem z siebie wszystko i w stresie czekałem na wyniki - komentuje. - Zaczęto ogłaszać wyniki: 3 miejsce zawodniczka z Polski, 2 miejsce zawodniczka z Francji, pomyślałem "no nic, fajnie było przyjechać do Wrocławia pokazać się" i prowadzący ogłasza 1 miejsce, to JA.... Od tamtej pory nic nie pamiętam, tylko przypominam sobie okrzyki przyjaciół i oklaski  - wspomina emocje Wojtek.
Wojciech Ryczkowski cały swój wolny czas poświęca na treningi, wzmacnia się na siłowni, ostatnio w street workout parku, bo jak mówi, dojście do takiej formy, trwa lata i wymaga sporo samodyscypliny. Aby być zawodnikiem w tej dziedzinie, trzeba być silnym, rozciągniętym, mieć zmysł artystyczny, potrafić stworzyć emocjonalną chorografię. Ta dziedzina łączy gimnastykę, akrobatykę, kalistenikę i taniec: - Kocham to co robię i będę trenować póki starczy mi sił. Często spotykam się jeszcze z krytyką i niezrozumieniem idei tego sportu. Coraz rzadziej jednak, pole dance kojarzy się z tańcem na rurze w klubach nocnych. Świadczy o tym choćby fakt, że burmistrz Gościna wsparł finansowo start Wojtka w zawodach, dzięki czemu kupił bilety lotnicze i strój na występ.

 
 
 

Udostępnij

Submit to FacebookSubmit to Google PlusSubmit to TwitterSubmit to LinkedIn