Miasto szuka rozwiązania poważnego problemu w Dzielnicy Zachodniej
Miasto Kołobrzeg mierzy się z konsekwencjami decyzji planistycznych podjętych wiele lat temu dla terenów położonych na końcu ul. Arciszewskiego. Chodzi o prywatne działki przy pasie nadmorskim, które wcześniej należały do Agencji Mienia Wojskowego, a następnie (w latach 2011-2017) zostały sprzedane prywatnym właścicielom. Dla tych nieruchomości obowiązuje miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, który dopuszcza ich zabudowę, który dopuszcza ich zabudowę i to z znacznym stopniu.
To oznacza, że właściciele terenów mają prawo prowadzić działania inwestycyjne zgodnie z obowiązującymi przepisami. Problem polega jednak na tym, że obecny układ drogowy nie zapewnia odpowiedniego dojazdu dla przyszłej obsługi tych terenów, zwłaszcza dla ciężkiego transportu budowlanego. Ulica Arciszewskiego w praktyce kończy się tuż za Zespołem Szkół Morskich - dalej przebiega ścieżka rowerowa. Dodatkowo odcinek ul. Jedności Narodowej po remoncie nie był projektowany do obsługi wzmożonego ruchu budowlanego, a przejazd ciężkiego sprzętu groziłby uszkodzeniem nawierzchni. Miasto nie dopuszcza możliwości takiego ruchu przez odcinek przy dwóch szkołach oraz przez uczęszczaną trasę rowerową R10. Sytuację komplikuje również trwające postępowanie związane z istniejąca organizacją ruchu. Jeden z właścicieli nieruchomości zaskarżył decyzję Starosty Kołobrzeskiego dotyczącą obowiązującej organizacji ruchu i braku możliwości dojazdu do działek. W efekcie miasto zostało zobowiązane do dalszych działań związanych z przygotowaniem nowych rozwiązań komunikacyjnych. Choć stanowisko urzędu jest niezmienne i miasto stoi na stanowisku, że po istniejących ścieżkach rowerowych nie mogą jeździć samochody to temat zmiany organizacji ruchu nie jest zakończony. Właśnie dlatego zlecone zostało opracowanie projektu łącznika drogowego, który miałby połączyć ul. Arciszewskiego z ul. Klonową oraz ul. Klonową z ul. Wylotową. Projekt ma pokazać, że istnieje wariant komunikacyjny, który uprości ruch w obecnym układzie ulic i zmniejszy uciążliwości dla mieszkańców. Niestety wiąże się to z przejściem przez rosnący w tej części miasta zalesiony teren. Jednocześnie trzeba podkreślić, że samo opracowanie projektu nie oznacza decyzji o budowie drogi. Samorząd prowadzi rozmowy z właścicielami terenów na temat ich odpowiedzialności za ewentualną realizację układu drogowego. Na dziś miasto mówi wprost: ta droga nie powstanie ze środków budżetu miejskiego. Nie wiadomo także czy na jej sfinansowanie zdecydują się właściciele prywatnych nieruchomości. Z punktu widzenia miasta nie można jednak udawać, że problem nie istnieje. Brak alternatywnego rozwiązania oznaczałby presję na prowadzenie ruchu budowlanego i późniejszej obsługi komunikacyjnej w sąsiedztwie szkół i tras rowerowych. To nie jest wybór między prostym „tak” i „nie”. To próba uporządkowania trudnej sytuacji, w której każda opcja niesie realne konsekwencje dla miasta, dzielnicy i mieszkańców.




